Wywiad z Maleo

Niektórzy może jeszcze pamiętają trzebnickie rekolekcje ewangelizacyjne, które miały miejsce już nieco ponad rok temu, a mianowicie w październiku 2011 roku. Wtedy to właśnie, w Trzebnicy, miał swoje miejsce koncert jednej z największych ikon polskiej muzyki reggae - grupy Maleo Reggae Rockers. Przed tym właśnie wydarzeniem udało nam się porozmawiać z liderem grupy, Darkiem "Maleo" Malejonkiem, który opowiedział chociażby o tym, jak to jest tym chrześcijaństwem w ich muzyce. Dlatego teraz pragniemy wam przypomnieć ten tekst, a jednocześnie tamte wspaniałe rekolekcje, i zaprosić do lektury.

 

Jak się czujecie po przyjeździe do Trzebnicy? Podoba wam się  nasze miasto?

 

Bardzo ładne miejsce, a spaliśmy w pięknym i niesamowitym klasztorze. Wszystko naprawdę super, ludzie życzliwi i myślę, że koncert też będzie fajny.

 

Skoro już wspomniałeś o noclegu, to jak zazwyczaj wyglądają wasze trasy? Są to luksusy czy macie raczej niezbyt wygórowane potrzeby?
Przeważnie śpimy w dwugwiazdkowych hotelach, ale czasem zdarzają się też czterogwiazdkowe. Bywa także, że nocujemy tak jak tutaj, gdy organizatorzy nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, ale to też jest fajne, takie domowe, rodzinne. Bigos też był bardzo dobry. Na dobrą sprawę możemy spać wszędzie: i w Mariotcie, i w namiocie.

 

Czym dla was jest muzyka: formą rozrywki, pracą czy pasją?
Muzyka jest w pewnym stopniu pracą, ale dla nas jest przede wszystkim pasją, bo my kochamy grać i cały czas nas to kręci. Dlatego też nie mamy żadnych oporów, jeżeli chodzi o koncerty w małych miejscowościach. Jedyny problem w takich sytuacjach stanowią czas i sprawy logistyczne, ale to też są kwestie do rozwiązania. Chciałbym tu jeszcze o czymś wspomnieć. Kiedyś zadano mi takie pytanie: czy wolałbym być głuchym, czy niewidomym? W pierwszym momencie nasunęła mi się odpowiedź, że lepiej być głuchym, ale z drugiej strony jeżeli miałbym iść przez całe życie bez muzyki, to byłoby mi bardzo ciężko. Ale i tak odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista, kiedy się człowiek głębiej zastanowi.

 

Muzyka muzyką, a teraz może o treściach. Czy Maleo Reggae Rockers utożsamia się z wartościami chrześcijańskimi?
Nie jesteśmy zespołem chrześcijańskim, są tu ludzie o różnych wyznaniach. Oczywiście, ja jestem chrześcijaninem i śpiewam o rzeczach dla mnie naturalnych i codziennych, i tak też było jeszcze przed moim nawróceniem, a jako że teraz w moim życiu bardzo ważną rolę odgrywa Bóg, toteż dlatego o nim śpiewam. Ale nie jesteśmy chrześcijańskim zespołem. Jeżeli chodzi o chłopaków, to nie mają nic przeciwko. My po prostu jesteśmy zgraną i zżytą załogą, i dobrze się rozumiemy.

 

Teraz pytanie stricte do Ciebie. Jak to jest być tak zapracowanym muzykiem z tyloma projektami na karku?

 

Tak jak już mówiłem, ja bardzo kocham muzykę i myślę, że cały czas się rozwijam, a nawet czuje się tak, jakbym dopiero zaczynał. To nie jest żadna kokieteria. Kiedy gra się muzykę reggae, która jest tak naprawdę pewną formą bluesa i muzyki folkowej, to szczyt umiejętności zdobywa się dopiero w jesieni wieku. Wszyscy wielcy muzycy w tych kręgach gatunkowych mają zazwyczaj już sporo lat na karku. Dajmy na to muzyków Buena Vista Social Club, którzy mają nawet po 90 lat i są mistrzami. To jest po prostu taka muzyka, której uczysz się cały czas.

 

Czego oczekujecie na koncertach? Czy zdarza się, że publiczność w ogóle nie reaguje na wasz występ?

 

Tak się nie zdarza (śmiech). Oczywiście, że im większa jest energia ze strony publiki, tym więcej my dajemy z siebie, ale ludzie generalnie znają nas i śpiewają, tak więc nie ma z tym problemu.

 

Czyli porwiecie dzisiaj tłum i rozpalicie ośrodek kultury?
Tego na sto procent się nigdy nie wie, ale mamy nadzieję, że tak.

 

Rozmawiali:
Małgorzata Łobodzińska i Konrad Marecki

Zredagował:
Konrad Marecki